Wszystkie wojny, nienawiści, absmak, agresję, alergię, animozje, anse, antagonizm, antypatie, awersje, brak szacunku, butę i wszystko co związane z zawiścią człowieka do człowieka można zastąpić jednym uczuciem w relacji międzyludzkiej – miłością.
Jestem pewien niepokoju i obaw o miliony ludzi na świecie, którzy nazywając się katolikami swoją nienawiść obracają przeciwko np. osobom LGBT. Nie słyszałem jeszcze mowy nienawiści od tych osób w stosunku do osób ich prześladujących, a wręcz przeciwnie od duchownych i osób wysoko postawionych ta mowa nienawiści aż „syczy” jak wąż i to widać jak wielką władzę przejął diabeł nad tymi osobami.
Są różne przyczyny i podstawy i należy ten temat analizować, zapobiegać, pomagać, leczyć a nie skazywać na potępienie i nienawiść, gdzie wskutek takiej agresji dochodzi do samobójstwa. Diabeł tylko czeka aż ktoś złamie Przykazanie i nie odpuści a człowiekowi trudno wyjść z takiego impasu a wręcz przeciwnie ta agresja narasta. Po drugiej stronie nie będzie żadnej alternatywy.
Pan Jezus nigdy nie miał żadnej złości czy nienawiści do różnych osób nawet najbardziej grzesznych. A Jego słowa „Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” niech świadczą jak w wielkim niebezpieczeństwie znajdują się ci, którzy wprowadzają tę nienawiść.
Księża, którzy odprawiają Mszę Świętą powinni zdawać sobie sprawę z tego, że Kościół katolicki ma największy skarb - samego Pana Jezusa Chrystusa, ukrytego w Najświętszym Sakramencie, ma sakramenty, ma możliwość obcowania z Panem Bogiem najpiękniej i najpełniej, ale skąd, w czasie kazań niejednokrotnie ta nienawiść przeciwko tym osobom LGBT jest praktykowana.
Ludzie ufający tym księżom i osobom wysoko postawionym również tę nienawiść w sobie noszą i powielają.
A na Sądzie Ostatecznym nie będzie wspólnej odpowiedzialności. Nie będzie możliwości przypodobania się zwierzchnikom czy odwrotnie. Każdy indywidualnie będzie odpowiadał za swoje postępowanie.
Dlatego zwracam się do tych ludzi wprowadzających tę nienawiść o nie lekceważenie Przykazania, bo złamać jedno Przykazanie to tak jak wszystkie by się złamało. Rolą każdego człowieka jest ostrzeganie i przestrzeganie przed Piekłem, a zależy mi na wszystkich ludziach, by jak najmniej mogło tam się zakwalifikować. A wielka radość będzie w Niebie z każdego nawróconego grzesznika.
Niewiele mamy czasu, a jak człowiek odejdzie z tego świata zostanie przy nim tylko to jak przestrzegał Przykazań Bożych.
Tam czas biegnie trochę inaczej, w tym Super Wszechświecie czas jest znormalizowany. Standardowy dzień Super Wszechświata jest równy prawie trzydziestu dniom czasu na Ziemi. I nieistotne, kiedy będzie koniec świata, a istotne jest to, że kiedy człowiek odejdzie z tej ziemi, co może być w każdym momencie, nie będzie mógł zmienić już swojego postępowania i to co zabrał ze sobą z nim już pozostanie, a jeżeli to są grzechy ciężkie to nawet Anioł Stróż, który jest przypisany każdemu człowiekowi nie wybroni go przed szponami diabła.
Symbolem tej miłości o której wspomniałem na początku jest kwiat róży, która nazywana jest królową kwiatów symbolizującą miłość i piękno. Róża, ponadczasowy i ukochany kwiat, ma wiele znaczeń i symbolikę w różnych krajach i kulturach.
Ze względu na swoje piękno, uniwersalność i klasyczny kształt trudno się dziwić, że róże są tak popularnym wyborem na specjalne okazje, takie jak rocznice, urodziny, Dzień Matki i inne.
Różne religie od dawna używały róż jako symboli wierzeń religijnych. W starożytnej Grecji róża była symbolem Afrodyty. Była to również część egipskiego mitu o Izydzie. Bardziej współczesne religie nadal używają róży symbolicznie. Róża jest powtarzającym się motywem przewodnim judaizmu, który symbolizuje zarówno Izrael, jak i rodzinę królewską. Żydzi są również porównywani w Biblii do róż.
Bogini róż, Afrodyta. Róża jest znaczącym symbolem Afrodyty, reprezentującym piękno i pasję. Delikatne płatki i urzekający zapach kwiatu sprawiają, że jest on trafnym symbolem bogini miłości.
Jeśli chodzi o związek Afrodyty z różą, to tak naprawdę winna była jej miłość do Adonisa. Adonis był jednym z dwóch śmiertelników, w których bogini naprawdę się zakochała. Kochała go łagodniej i głębiej niż ktokolwiek przedtem czy potem. Adonis kochał Afrodytę prawie tak bardzo, jak ona kochała jego; Nic dziwnego, że co roku decydował się spędzać z nią cztery miesiące. Kiedy dwoje kochanków było razem, słońce świeciło jasno, a ziemia była łaskawa dla ludzi, kwitły kwiaty i dojrzewały owoce. Afrodyta pominęła jeden istotny szczegół, a mianowicie, że jej kochanek Ares potrafił przemieniać się w dzikie bestie. W związku z tym niektórzy uważają, że to Ares przemienił się w dzika i zabił Adonisa. Afrodyta usłyszała jęki Adonisa i pobiegła do kochanka; Ale, niestety, przyjechała odrobinę za późno. Biegnąc, ukłuła nogą w białą różę i poplamiła kwiat swoją krwią; Róża zmieniła kolor na czerwony. Mówi się, że była to pierwsza czerwona róża, jaka kiedykolwiek pojawiła się na ziemi; Od tego czasu oznacza namiętną miłość.
Inna legenda o czerwonych różach mówi, że po urodzeniu się z morza Afrodyta wystawiła swoją siłę na próbę, tworząc białą różę, którą zawsze nosiła na piersi. Bogini, która używała tej białej róży jako ozdoby, spotkała Dionizosa, boga wina, który wylał trochę wina na biały kwiat i zamienił go w czerwoną różę.
Afrodyta i Eris: miłość i niezgoda, na załączonej kartce. Wydawać by się mogło, że te dwie boginie mają ze sobą niewiele wspólnego – pierwsza z nich skupia się na zbliżaniu ludzi; To ostatnie polega na rozdzieraniu ich na strzępy – ale mają one ze sobą więcej wspólnego, niż można by przypuszczać.
Afrodyta rządzi sercem – miłością, nienawiścią, obsesją, potrzebą; i Eris też rządzi sercem – wściekłością, niezadowoleniem, złością, rywalizacją.
Obie boginie są również połączone swoimi domenami. Obie te boginie przyczyniają się do przetrwania wszystkiego – kwiatów, szczególnie róż, które stają się jaskrawe, aby przyciągnąć pszczoły, co podkreśla poniższa kartka pocztowa, gdzie pomiędzy boginiami wyrasta krzak róży.
Róża w chrześcijaństwie związana jest głównie z męką Pana Chrystusa i kultem Maryjnym. Kolce róży mają nawiązywać do pięciu ran chrystusowych i jego męki (nawiązanie często stosowane w ikonografii), natomiast Matka Boża w Litanii Loretańskiej wzywana jako Róża Duchowna, z łac. Rosa Mystica. Niepokalana Dziewica Maryja jest różą wśród cierni. Do najstarszych świadectw tej symboliki maryjnej zalicza się zwrotkę Carmen paschale poety Seduliusza (z ok. 430 r.):
Jak pośród ostrych cierni delikatna rozkwita róża,
Wolna od kolców, co ranią i krzew macierzysty przyćmiewa swym pięknem,
Tak z rodu Ewy wzrosła święta Maryja;
Nowa dziewica zmyła winę swej poprzedniczki.
Tytuł Róża Duchowna odnosi się do Najświętszej Maryi Panny i jest pełen głębokiej symboliki duchowej. W Litanii loretańskiej Maryja jest nazywana Różą Duchowną, co podkreśla jej piękno duchowe, czystość i świętość.
W objawieniach w Montichiari we Włoszech w 1946 roku Matka Boża ukazała się pielęgniarce Pierinie Gilli, przedstawiając się jako Róża Mistyczna – Duchowa. W wizji Maryja miała trzy miecze wbite w serce, symbolizujące cierpienie kapłanów, zakonników i osób konsekrowanych. W kolejnych objawieniach ukazała się z trzema różami: białą, czerwoną i złotą, które oznaczają czystość, ofiarę i świętość.
Maryja jako Róża Duchowna jest wzorem życia duchowego, które rozwija się przez modlitwę, łaskę i miłość do Pana Boga. Jej piękno nie wynika tylko z symboliki, ale z jej pełnego oddania się Panu Bogu i duchowej doskonałości.
Grawerowane folie na kręgach aluminiowych o średnicy 20 cm.

Poza tym róża jest również emblematem wielu świętych: Katarzyny, Elżbiety, Doroty, Teresy, Jerzego, Wincentego.
Róże jako symbole narodowe.
Anglia od dawna ma różę jako swój narodowy kwiat. W XV wieku w Anglii miała miejsce seria wojen domowych znanych jako Wojna Dwóch Róż. Dom Lancasterów był reprezentowany przez czerwone róże, podczas gdy konkurencyjny Dom Yorków był symbolizowany przez białą różę. Potomkowie obu rodów ożenili się i stworzyli Dom Tudorów, który symbolizowała róża Tudorów, róża, która jest zarówno czerwona, jak i biała. Szekspir nawiązywał do tej symboliki, pisząc Ryszarda III. W czasach nowożytnych angielska drużyna rugby używa czerwonej róży na swoich strojach od 1871 roku.
Róża Tudorów na monecie jednego funta.
Dwunastościenna moneta o nominale £1 została wprowadzona do obiegu w Wielkiej Brytanii 28 marca 2017 roku. Moneta ma kształt z 12 krawędziami. Wykonana jest z dwóch metali – zewnętrzny pierścień ma kolor złoty (niklowo-mosiężny), a wewnętrzny okrąg srebrny (niklowany, stop nieżelazny). Funkcją bezpieczeństwa jest "obraz ukryty" – coś w rodzaju hologramu, który zmienia się z symbolu "£" na liczbę "1", gdy moneta jest widziana z różnych kątów.
Na awersie znajduje się najnowocześniejszy portret Elżbiety II, stworzony przez projektanta Królewskiej Mennicy, Jody'ego Clarka. Na rewersie znajdują się cztery narodowe kwiaty Zjednoczonego Królestwa. Zaprojektował go David Pearce z Walsall, West Midlands. Pearce, mający wtedy 15 lat i uczęszczający do liceum, wziął udział w konkursie Royal Mint w 2015 roku, aby zaprojektować tę monetę. Jego dzieła przedstawiają różę angielską, por walijski, ostrokrzew szkocki oraz koniczynę północnoirlandzką, wyrastające z jednego łodygi w koronie królewskiej. Wzór rewersu, znany jako Narody Korony, przedstawia Wielką Brytanię i jej cztery części składowe – Szkocję, Walia, Irlandię Północną i Anglię

Róża Tudorów jako serce monety dwuszylingowej (1967)
Na rewersie brytyjskiej monety dwuszylingowej z 1967 roku rozkwita Róża Tudorów — symbol głęboko zakorzeniony w historii Anglii, będący jednocześnie znakiem pojednania, władzy i odrodzenia.
Róża Tudorów to połączenie białej róży Yorków i czerwonej róży Lancasterów — dynastii, które przez dekady toczyły bratobójczą walkę w Wojnie Dwóch Róż. Jej zjednoczenie w jednym kwiecie oznacza triumf pokoju nad podziałem.
Na monecie widnieje stylizowana, heraldyczna forma róży, umieszczona centralnie, z wyraźnie zaznaczonymi warstwami płatków — zewnętrzne czerwone, wewnętrzne białe — choć kolor nie jest widoczny na srebrzystym krążku, forma zachowuje symboliczne znaczenie.
Róża otoczona jest trzema innymi roślinami: ostem (Szkocja), koniczyną (Irlandia) i porem (Walia) — tworząc florystyczną jedność Królestwa, z Różą jako jego sercem.
Na rewersie brytyjskiej monet dwuszyylingowej z 1950 roku, wybitej za panowania Jerzego VI, króluje Róża Tudorów — symbol głęboko zakorzeniony w historii Anglii, jednocześnie polityczny, dynastyczny i metafizyczny.
Róża Tudorów to połączenie białej róży Yorków i czerwonej róży Lancasterów — znak pojednania po Wojnie Dwóch Róż. Na monecie ukazana jest w formie stylizowanej, symetrycznej, z wyraźnie zaznaczonymi płatkami i koroną królewską osadzoną na jej szczycie.
Towarzyszą jej oset (Szkocja) i koniczyna (Irlandia), co wzmacnia przekaz jedności królestwa — ale to róża pozostaje centrum, sercem tej heraldycznej triady.
Po bokach widnieją litery G i R — George Rex — jakby róża była nie tylko symbolem dynastii, ale też sercem monarchy, jego duchowym dziedzictwem.
W kontekście powojennej Wielkiej Brytanii (rok 1950), róża może być odczytana jako znak odrodzenia — przypomnienie o sile jedności w czasach odbudowy.
Jej korona nie tylko oznacza władzę, ale też opiekę — jakby róża była strażniczką pamięci, kwiatem, który przetrwał burze historii.
Róża Tudorów jako serce monety — znak pojednania i pamięci
Na rewersie brytyjskiej monety dwudziestopensowej z 2003 roku rozkwita Róża Tudorów — heraldyczny kwiat, który nie jest tylko ozdobą, lecz pulsującym sercem historii Anglii. Umieszczona centralnie, pod koroną królewską, róża ta łączy w sobie biel Yorków i czerwień Lancasterów — dwie dynastie, których krwawy konflikt zakończył się symbolicznym zjednoczeniem w osobie Henryka VII, założyciela dynastii Tudorów.
Róża Tudorów to nie tylko znak dynastii — to telegram pojednania, przesłanie pokoju po wojnie Dwóch Róż. Jej obecność na monecie przypomina, że nawet w podziale można odnaleźć jedność.
Korona nad różą wskazuje na boską legitymizację władzy, ale też na duchowe ukoronowanie pamięci — jakby róża była sercem, a korona duszą narodu.
Umieszczenie daty „2003” po bokach korony tworzy ramę czasu, w której róża trwa — nie jako relikt, lecz jako żywy symbol, który rozkwita w każdym pokoleniu.
Róża Tudorów zamknięta w siedmiobocznej mandorli — jakby historia Anglii została zapieczętowana w geometrycznym kwiecie. Każdy bok to jeden z płatków pamięci, a korona nad różą to znak, że pojednanie zostało ukoronowane.
Moneta sześciopensowa z 1966 roku jest nie tylko numizmatycznym świadectwem epoki Elżbiety II, lecz także subtelnym nośnikiem głębokiej symboliki historycznej — w tym Róży Tudorów, która pojawia się na rewersie po prawej stronie, a wokół niej rozmieszczone są inne symbole roślinne: oset (Szkocja), koniczyna (Irlandia) i por (Walia).
Róża — jako znak Anglii i dynastii Tudorów — nie narzuca się, lecz towarzyszy. Jej pozycja może symbolizować delikatne przewodnictwo, pamięć o pojednaniu, ale też gotowość do interwencji duchowej, gdy harmonia zostaje zagrożona.
Pozostałe rośliny — rozmieszczone wokół — tworzą krąg żywiołów, w którym każda część Zjednoczonego Królestwa ma swój głos. To jak cztery strony świata, a róża — jak kompas duszy — wskazuje kierunek ratunku.
Jej obecność z prawej strony monety przypomina, że ratunek nie zawsze przychodzi z centrum — czasem z bocznego światła, z cichej obecności.
Stany Zjednoczone przyjęły różę jako narodowe godło kwiatowe w 1986 roku. Różne gatunki kwiatu są również kwiatami stanowymi Iowa, Dakoty Północnej, Georgii, Nowego Jorku i Oklahomy. Portland w stanie Oregon jest znane jako Miasto Róż, podobnie jak Pasadena w Kalifornii, która jest domem dla Rose Bowl.
Numizmat, o okrągłym kształcie z wygrawerowanym kwiatem 3 róż i miodowymi słowami "Kocham cię" zamykającym się w sercu, w wielu różnych językach po drugiej stronie, co jest szczególnie cenne.
Rozmiar: średnica 4 cm.
Materiał: wysokiej jakości pozłacane żelazo.


Numizmat, który przedstawia Ciernistego Ptaka, który to z wdziękiem stawia czoła ostrym kolcom, tak i Czerwona Róża uosabia niezłomnego ducha w nas wszystkich, którzy przepychają się przez wyzwania i rozkwitają wbrew przeciwnościom.
To nie tylko medal; to głęboka narracja wpleciona w metal, zapraszająca do zanurzenia się w emocjonalnej podróży pokonywania codziennych wyzwań inaczej Oda do przezwyciężania – gdzie każdy cierń jest triumfem.
Rewers medalu przedstawia niezwykły obraz Wielkiego Ciernistego Ptaka, symbolu odporności, zdolności do rozwoju w niesprzyjających warunkach. Ptak jest reprezentowany w krzaku róży, a czerwone róże są selektywnie zabarwione. Na awersie detal krzewu róży pełnego kolców.
Róża to nie tylko wybuch koloru; To symbol triumfu rozkwitającego pośród chaosu. Czerwony kwiat uosabia niezłomnego ducha w nas wszystkich, którzy przepychają się przez wyzwania, rozkwitają wbrew przeciwnościom i rzucają olśniewające światło nawet w najciemniejszych chwilach.
Siedmiokątny dwustronny medal pamiątkowy z cierniem i różą o średnicy w okręgu 2,5 cm.


Analizując ten poniższy, zresztą piękny medal można wysnuć dwa obrazy.
Awers medalu ma specjalny wzór przedstawiający damę otoczoną różami, co dodaje wyjątkowego i artystycznego akcentu temu numizmatowi.
U góry medalu jest wyraz „Sober” – trzeźwy i róża, to stylowy i zrównoważony sposób na okazanie wsparcia dla trzeźwej sprawy, w którą się wierzy, a druga interpretacja awersu tego medalu to idealny sposób na pokazanie swojego powrotu do zdrowia i dobry wygląd podczas tego powrotu, co pokazuje twarz kobiety.
Inaczej mówiąc medal został stworzony specjalnie dla kobiet w trakcie rekonwalescencji z piękną wytłoczoną różą z przodu.
A nawiązując do tej trzeźwości, zamiast do kieliszka, wlej pod róże.
Pielęgnacja róż nie jest skomplikowana, jednak choroby grzybowe i szkodniki mogą zniszczyć całą pracę. Potrzebujemy tylko jednej rzeczy — wódki. Może brzmi to dziwnie, ale od dawna jest stosowana w ogrodnictwie.
Alkohol zdezynfekuje glebę i odstraszy szkodniki, które żerują na liściach, a także przyśpieszy i wydłuży okres kwitnienia róż.
Można tu również wspomnieć o Różanym Domu Wytrzeźwienia. Rose Sober House w Springfield w stanie Massachusetts w Stanach Zjednoczonych służy kobietom w ich powrocie do zdrowia.
Goście są zaangażowani w trzeźwą społeczność domową, a także w szerszą społeczność odwykową. Kuracjuszki uczestniczą w cotygodniowych spotkaniach domowych i zajęciach społecznych.
Natomiast rewers medalu pokazuje piękny tekst:
Awaken your soul, find your true self, Bloom with Grace!
Obudź swoją duszę, odkryj swoje prawdziwe „ja” i rozkwitnij z wdziękiem!
Ponieważ kwiaty mówią językiem miłości i elegancji, a w tym przypadku przecież Róża – to Kobieta.
Porównanie kobiety do róży zdarza się tak często, że nie sposób przytoczyć wszystkich sławnych cytatów i wierszy. Powstało na ten temat na całym świecie także mnóstwo piosenek i już Mieczysław Fogg w latach 30. śpiewał tango „Kobieta jest jak róża ma w sobie dziwny czar”.
I jakby nie patrzeć medal jest wspaniałym przedsięwzięciem w temacie trzeźwość i róża.
Materiał: stop cynku
Średnica: 40 mm
Grubość: 3 mm

Mamy piękne tradycje związane z hodowlą róż, gdzie ludzi połączonych wspólną pasją, pragnących współtworzyć kulturę różaną i krzewić miłość do piękna, które odkryli w różach i które odkrywają wciąż na nowo zrzesza Polskie Towarzystwo Różane. Poprzednikiem PTR było Polskie Towarzystwo Miłośników Róż, które zakończyło działalność w 2000 r.
Towarzystwo organizuje wystawy, konkursy różane, konferencje popularnonaukowe, prelekcje, szkolenia; wydaje rocznik „Róże” – adresowany do miłośników ogrodów, projektantów, pracowników szkółek i centrów ogrodniczych.
Takim centralnym motywem na poniższych medalach są róże.
Medal wydany przez Polskie Towarzystwo Miłośników Róż w Szczecinie w 1969 roku. Średnica 45 mm. Masa 43 g.


Wydany dla XII Ogólnopolskiej Wystawy Róż w Rzeszowie w dniach 19-22. 07. 1969 roku.
Inny medal jednostronny wydany dla 18 Ogólnopolskiej Wystawy Róż Warszawa 1976 rok.
Średnica 79 mm
Masa 204 g

Wrocław przez wiele lat był znany z obchodów Święta Kwiatów, a jego początki, według dawnych kronik, sięgają roku 1558, kiedy w mieście żył niemiecki szlachcic Wawrzyniec Scholz – wybitny lekarz, botanik, działacz i publicysta. Edukację zdobywał we Włoszech. Będąc w Padwie, zachwycił się uniwersyteckim ogrodem ziołowym z roślinami leczniczymi („hortus medicus”) i to właśnie dzięki jego staraniom w okolicach dzisiejszych ulic Piotra Skargi i Hugona Kołłątaja powstał ogród pełen egzotycznych drzew, krzewów i kwiatów. On też był inicjatorem wrocławskich obchodów Floralia Vratislaviensia wzorowanych na wspomnianych wcześniej obrzędach ku czci rzymskiej bogini Flory. Celebrowanemu w kręgach elit kulturalnych i naukowych świętu towarzyszyły wystawy kwiatów, koncerty i wykłady dotyczące botaniki, sztuki i medycyny.
Losy Święta Kwiatów były niezwykle zmienne. Przez wieki obchody łączono ze świętem patrona miasta, św. Janem Chrzcicielem, z sobótkami oraz z Zielonymi Świątkami. Były też integralną częścią Dni Wrocławia. Po kilkunastu latach od zakończenia II wojny światowej wrocławianie zapragnęli przełamać otaczającą ich szarzyznę i postanowili wrócić do barwnego Święta Kwiatów. Z inicjatywą wyszedł Klub Dziennikarza.
Znany ze znakomitych pomysłów kierownik Klubu Dziennikarza wymyślił święto kwiatów z oburzenia na sposób traktowania kwiatów przez handlarki. Dla wrocławskich straganiarek były one tylko źródłem dochodu, dla niego – dziełem sztuki. Dlatego chciał je pokazywać na wystawach i uczynić przedmiotem wspólnej radości. Znakomity pomysł Lucjana Sochy nie tylko został przyjęty z aprobatą, ale jego realizacja okazała się również prawdziwym sukcesem.
Święto Kwiatów, odbywające się co roku, stało się tradycją na wiele lat i przysporzyło miastu dobrej sławy. W 1961 roku w lipcowym numerze „Magazynu Tygodniowego Gazety Robotniczej” można było przeczytać, że: „Nie samym chlebem człowiek żyje. Na kwiaty także chciałby spojrzeć. […] Dlatego właśnie teraz, w najpiękniejszej porze kwiatów, w przeddzień Święta Odrodzenia, Wrocławski Klub Dziennikarza ogłasza z grupą zapaleńców Wrocławskie Święto Kwiatów”. Niedługo po tym apelu zorganizowano niewielką wystawę, a przez miasto przejechał skromnie ukwiecony wóz.
Przez następne lata obchody święta ku czci odradzania się natury znane z czasów Wawrzyńca Scholza połączono z Narodowym Świętem Odrodzenia Polski. To najważniejsze w okresie Polski Ludowej święto państwowe odbywało się co roku 22 lipca (do 1989) na pamiątkę rocznicy ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w 1944 roku.
Wystawa Polskiego Związku Filatelistów zorganizowana została w sali Technikum Włókienniczo--Odzieżowego przy pl. Teatralnym pod hasłem: „Kwiaty i Ludzie” Wrocław '72.
Medal - wymiary 45 mm, waga 39 g
Również z okazji tej wystawy została wydana koperta okolicznościowa – „Kwiaty i Ludzie”, Wrocław 1972
Artystyczna koperta wydana z okazji Krajowej Wystawy Filatelistycznej we Wrocławiu w lipcu 1972 roku. Po lewej stronie ozdobiona ilustracją dwóch czerwonych róż z zielonymi liśćmi i napisem „KWIATY I LUDZIE”. W prawym górnym rogu znajduje się znaczek o nominale 40 groszy przedstawiający białe kwiaty, oznaczony „POLSKA”. Koperta posiada okolicznościowy stempel z 22 lipca 1972 roku z motywem postaci ludzkiej. Na dole widnieje napis informujący o wystawie: „KRAJOWA WYSTAWA FILATELISTYCZNA • WROCŁAW • LIPIEC 1972” oraz numer serii: „ZO PZF Wrocław 29/72 5000
W 1974 roku został ogłoszony konkurs pod nazwą „Rysunek Lipcowy”. Nagrodzone prace miały zostać zaprezentowane na wystawie z okazji Święta Odrodzenia Polski i Wrocławskiego Święta Kwiatów.
Medal z okazji wystawy filatelistycznej Wrocław '74 Kwiaty ojczyźnie. 19 - 29 lipca 1974.
Wymiary 96 mm, waga 308 g
Również z okazji wystawy „Kwiaty Ojczyźnie” została wydana koperta okolicznościowa z datownikiem, gdzie jego centralnym motywem są róże.
Również w Chorzowie wystawy kwiatowe w Parku Śląskim mają swoją wieloletnią historię. Pierwsza wystawa odbyła się w plenerze w 1956 roku. Impreza cieszyła się dużą popularnością.
Później wystawa kwiatowa została przeniesiona do hali wystaw "Kapelusz". Po raz pierwszy odbyła się tam w 1968 co pokazują poniższe koperty.
Koperty okolicznościowe z wystawy „Flora 68” — Katowice i Szczecin, 1968
Estetyczne koperty filatelistyczne z serii „Flora 68”, upamiętniająca wystawę filatelistyczną odbywającą się w Katowicach i Szczecinie w czerwcu i lipcu 1968 roku. Po lewej stronie znajduje się kolorowy nadruk z wizerunkiem czerwonej róży oraz tekstem informującym o terminach i miejscach wystawy. Koperta posiada znaczek pocztowy z motywem róży (nominał 40 groszy, POLSKA) oraz okolicznościowy datownik „Flora 68” z różyczką.
Z okazji Wystawy Kwiatów w 1968 roku, a szczególnie Międzynarodowej Wystawy Róż 15 lipca odbył się lot śmigłowcowy na trasie Katowice – Warszawa w dniu 23 czerwca 1968 roku, przewożąc przesyłki zaopatrzone w bardzo ładną nalepkę pokazaną na arkusiku.
W roku 1969 została wydana koperta okolicznościowa z datownikiem „Święta Róży”, gdzie w jego centrum jest róża.
Takie wystawy róż znalazły też odzwierciedlenie w polskich etykietach zapałczanych gabinetowych, gdzie np. z wystawy we Wrocławiu w 1966 roku poniżej przedstawiam.




Motyw róży pojawia się zresztą ze szczególnym natężeniem w literaturze okresu wojny i tuż po jej zakończeniu.
We wszystkich tych róża symbolizowała ocalającą i niosącą nadzieję odrodzenia kobiecość, miłość i życie.
Roża była także atrybutem męczenników i ukrzyżowanego Pana Chrystusa, symbolem męczeństwa. Wyobrażają one grzechy i ich skutki, ból i cierpienie. Razem z kwiatem stanowią one jeden obraz: pośród cierni prześladowań wyrastają róże męczeństwa.
Podczas jednej z wizyt w Auschwitz przywódcy krajów pozostawili cztery czerwone róże w krematorium, a przy towarowym wagonie kolejowym, takimi samym jak Niemcy przywozili do obozu Żydów - politycy położyli przy nim znicze, a małżonki czerwone róże.
Stasiński OPUS 1616 50 lat Wyzwolenia Kolbe Werk Freiburg
Kolbe-Werk, pod kierownictwem dyrektora Christopha Kulessy, to organizacja, która od dziesięcioleci pielęgnuje współpracę między Niemcami a Polską w celu pomocy ocalałym z Holocaustu. Dzięki niemieckim i polskim wolontariuszom, którzy sami przeżyli koszmar Zagłady, organizacja dąży do zapewnienia pomocy medycznej, wsparcia i towarzystwa ocalonym.
50 lat Maximilian-Kolbe-Werk (Dzieło im. Maksymiliana Kolbego) to 50 lat oddania hołdu ofiarom nazizmu i wspierania ocalałych. Chociaż liczba ocalałych maleje, organizacja nadal działa. Ludzie, którzy przeżyli Holocaust, zasługują na wsparcie i pamięć, a Kolbe-Werk pozostaje wierny swojemu zadaniu, dopóki istnieje taka potrzeba.
Dla organizacji Maximilian-Kolbe-Werk to czas kontynuacji dziedzictwa pokoju i pojednania. Przez ostatnie 50 lat ta instytucja oddaje hołd ofiarom nazizmu i współpracuje z ocalałymi, aby budować mosty między przeszłością a teraźniejszością.
Medal został wykonany z mosiądzu w Freiburgu przez stowarzyszenie Maximilian-Kolbe-Werk aby upamiętnić Polaków, którzy zostali wyzwoleni z obozów koncentracyjnych. Stowarzyszenie to wytworzyło ten medal aby doprowadzić do pojednania narodów niemieckiego i polskiego. Projekt do tego medalu został wykonany przez artystę-plastyka z Poznania pana profesora Józefa Stasińskiego.
Medal upamiętniający 50 rocznicę wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz-Birkenau " Za Wasze cierpienia- nasza miłość". Emitent: Stowarzyszenie MAXIMILIAN KOLBE-WERK FREIBURG 27.01.1995. Projektant: artysta plastyki profesor Józef Stasiński z Poznania.
Został wyemitowany przez Mennicę Polską w 1995 roku
Awers medalu: znajdują się typowe ikony obozowe, takie jak drut kolczasty przerwany kwiatem róży, a także linie kolejowe, napis w języku polskim – 50. rocznica wyzwolenia.
Rewers: grupa ludzi - więźniowie. Nad nimi na całej powierzchni umieszczono losowe numery 7 KL Sachsenhausen – lipiec 1936 r., KL Buchenwald – lipiec 1937 r., KL Ravensbrűck – lipiec 1937 r. (obóz dla kobiet). ZA TWOJE CIERPIENIE - NASZA MIŁOŚĆ MAXIMILIAN-KOLBE-WERK FREIBURG.
Wymiary 80x74 mm, masa 140 g.


Róża jest częstym motywem na medalach obozowych.
To poruszające zdanie na rewersie medalu — „Zabrano wam życie, dajemy wam pamięć” — doskonale oddaje duchowy i etyczny wymiar medalu, który upamiętnia ofiary obozów Mauthausen i Gusen.
Na awersie widnieje inskrypcja: „MAUTHAUSEN GUSEN 1940 1945”, wykonana w wypukłym reliefie.
Tło stanowi dramatyczna scena w płaskorzeźbie — prawdopodobnie przedstawiająca sylwetki więźniów, mur obozowy lub symboliczne ujęcie cierpienia i zniewolenia.
Kompleks Mauthausen-Gusen znajdował się na terenie anektowanej przez Niemcy Austrii. Obozy te były jednymi z najcięższych w Trzeciej Rzeszy i były jedynymi, którym przypisano kategorię III, co oznaczało, że ich głównym celem była eksterminacja więźniów poprzez niewolniczą pracę.
W obozie przetrzymywano około 190 000 osób z ponad 40 krajów. Największą grupę narodową stanowili Polacy, szczególnie polska inteligencja, dlatego obóz był często nazywany „obozem zagłady polskiej inteligencji”.
Obozy zostały wyzwolone przez wojska amerykańskie 5 maja 1945 roku. Szacuje się, że zginęło w nich co najmniej 90 000 osób.
„Zabrano wam życie — dajemy wam pamięć” To nie tylko motto, lecz etyczne zobowiązanie: medal nie przywróci życia, ale może ocalić godność i prawdę. Jest wyrazem solidarności z ofiarami, sprzeciwu wobec zapomnienia, i przestrogi dla przyszłych pokoleń.
Na rewersie medalu widoczny jest motyw kwiatowy, który z dużym prawdopodobieństwem przedstawia różę. Jej charakterystyczne płatki, ułożone spiralnie i osadzone w centralnej części kompozycji, wskazują na ten gatunek. Choć forma jest nieco stylizowana i teksturalna, a nie botanicznie realistyczna, to właśnie róża wydaje się najbardziej prawdopodobnym odczytem.
Róża pamięci — wyrasta z ziemi, która była świadkiem cierpienia. Jest znakiem, że nawet w miejscu śmierci może zakwitnąć godność, przypomina, że piękno nie jest zapomnieniem, lecz formą oporu. Róża jako duchowy ratunek — nie dosłowny, lecz symboliczny: jakby mówiła „nie wszystko zostało zniszczone”. Róża w kontekście ofiar — może być traktowana jako ofiara złożona w hołdzie, jak kwiat na mogile, ale też jako żywy znak, że pamięć trwa.
Róża na rewersie nie jest dekoracją, lecz symbolem duchowego oporu wobec znieczulicy i zapomnienia.
Ten medal o średnicy 90 mm i wadze 242 g nie jest ozdobą, lecz świadectwem.



Róża i drut kolczasty — obraz z polskiego znaczka z 1995 roku — to głęboko symboliczna kompozycja, w której delikatność spotyka się z cierpieniem, a piękno z oporem. 50. rocznica wyzwolenia więźniów obozów koncentracyjnych.
Wśród drutów, które miały dzielić, wyrasta róża. Nie z ziemi, lecz z pamięci — z tej gleby, która nosi ślady cierpienia, ale nie przestała rodzić piękna. Ten znaczek nie jest tylko obrazem. To modlitwa w kolorze czerwieni, telegram wysłany z serca Europy, gdzie historia splata się z nadzieją.
Drut kolczasty — narzędzie zniewolenia — zostaje tu przekroczony nie siłą, lecz łagodnością. Róża nie walczy. Ona przebija się ku niebu, jakby mówiła: „Miłość nie zna granic”. W jej płatkach drzemie ratunek, nie dla ciała, lecz dla duszy. To obraz, który nie krzyczy, lecz szeptem przypomina, że nawet w najciemniejszym miejscu może zakwitnąć światło.
Niebo w tle — jasne, przechodzące z błękitu w biel — to przestrzeń, w której pamięć zostaje przemieniona. Jakby ktoś powiedział: „Nie zapomnij, ale nie zatrzymaj się w bólu”. Ten znaczek to liturgia nadziei, mały ołtarz filatelistyczny, na którym składamy ofiarę przeszłości i przyjmujemy komunię przyszłości.
Opis symboliczny:
• Róża: Czerwona, kwitnąca, wyrasta ku górze — to znak życia, miłości, nadziei. Jej obecność w tak brutalnym otoczeniu jest jak modlitwa o ocalenie.
• Drut kolczasty: Trzy pasma, przez które róża się przebija. To metafora zniewolenia, wojny, obozów, granic — wszystkiego, co rani i dzieli.
• Niebo: Jasne, przechodzące z błękitu w biel — tło pokoju, przestrzeni, może nawet transcendencji. Kontrastuje z ziemskim cierpieniem.

Na tej kopercie spotykają się dwa światy: róża Montrealu i las Katynia. Jeden kwitnie – drugi milczy. Róża, delikatna i pełna życia, została wybrana jako znaczek – jakby chciała przykryć ranę, jakby szeptała: „jeszcze jesteśmy”. Ale obok niej, w czerwonym medalionie, czaszka, pistolet i czapka oficerska – świadectwo zbrodni, która przez dekady była wypierana, zakłamywana, przemilczana.
Katyń to nie tylko miejsce – to przerwana modlitwa, zatrzymany list, milczący telegram, który dopiero w 1990 roku doczekał się prawdy. A jednak już we wrześniu 1981 roku, w dalekim Toronto, Polonia wołała: „Pamiętamy”.
Wystawa pamiątek katyńskich, której śladem jest ta koperta, była nie tylko gestem pamięci – była aktem duchowego ratunku, próbą ocalenia prawdy w czasach milczenia.
Ta koperta to anielski telegram z przeszłości, w którym róża nie jest ozdobą – jest znakiem nadziei, że nawet wśród drzew, które były świadkami śmierci, może zakwitnąć pamięć. A wystawa w Toronto była jak modlitwa wysłana przez ocean – wołaniem o sprawiedliwość, zanim jeszcze historia odważyła się mówić.
Logo Guns N' Roses z czaszką zostało użyte podczas wydania dwóch albumów Use Your Illusion i podczas trasy koncertowej. Nadruk przedstawia ludzką czaszkę, dwa rewolwery, różę i wieniec z drutu kolczastego. Kompozycja emanuje energią i rebelią, charakterystyczną dla muzyki Guns N' Roses. To doskonała dekoracja dla fanów rocka, miłośników zespołu i nostalgię dla lat 80. i 90.
Guns'n'Roses to legendarny zespół rockowy, w którego utworach wychowało się więcej niż jedno pokolenie. Zespół został założony w 1985 roku w Los Angeles w Kalifornii. Jeden z najbardziej utytułowanych amerykańskich zespołów rockowych, którego popularność osiągnęła szczyt na początku lat 90.
W efekcie pojawiły się wzruszające symbole w stylu klasycznego amerykańskiego westernu, w którym dominuje gangsterska brutalność, wyrażona w postaci koltów, oraz romans, uosabiany przez czułe róże.


Związek Spółdzielni Niewidomych w dowód szczególnej wdzięczności i zasług dla rozwoju rehabilitacji niewidomych przyznał medal pamiątkowy z dedykacją dla Franciszka Pelca. O ile wiem, to medal nie został wręczony.
Właśnie róża jest symbolem wdzięczności i na rewersie medalu znalazła swoje odzwierciedlenie. Ciekawe jest to, że Braille'm napisano również „W uznaniu zasług”.
Wymiary 82x72 mm
Rok 1978

Ten medal nie ma adresata, bo każdy może być bohaterem gratulacji. Róża mówi o pięknie zwycięstwa, a pergamin i pióro zapisują pamięć o nim.
Napis „ПОЗДРАВЛЯЕМ!” („Gratulujemy!”) wskazuje na uniwersalne zastosowanie — medal był wręczany przy okazji ślubów, urodzin, jubileuszy pracy, ukończenia szkoły czy konkursów.
Motyw róży na awersie to symbol święta, radości i uroczystości. Róża — klasyczny symbol miłości, wdzięczności, triumfu i piękna. W kontekście ratunku może być kwiatem ocalenia, znakiem łaski, albo różą z ogrodu pamięci.
Zwinięty pergamin i pióro — klasyczne symbole pisarstwa, wiedzy, dokumentacji. Pergamin i pióro na rewersie sugerują kontekst edukacyjny lub literacki — mógł być wręczany uczniom, studentom, nauczycielom albo uczestnikom konkursów pisarskich.
Brak daty i nazwiska potwierdza, że to medal uniwersalny, nie dedykowany konkretnej osobie czy wydarzeniu.
Nie każda róża więdnie. Nie każde pióro milczy. Ten medal mówi: pamięć o dobru nie znika — zostaje zapisana, oprawiona w kwiat i słowo. To telegram, który nie tylko gratuluje, ale błogosławi.
Medal o średnicy 7,80 cm.

Koperta „Wohlfahrtsbriefmarken 1982/83” – Róże dla opieki społecznej.
Motyw przewodni: Seria znaczków dobroczynnych poświęcona różom – symbolom piękna, troski i delikatności – wydana przez Deutsche Bundespost Berlin na rzecz wolnej opieki społecznej (Freie Wohlfahrtspflege).
W lewym dolnym rogu widnieje duża, artystyczna ilustracja czerwonej róży z dwoma rozwiniętymi kwiatami i trzema liśćmi o wyraźnych żyłkach. Rysunek jest realistyczny, z subtelnym cieniowaniem płatków i łodygi.
Pod ilustracją znajduje się napis: „Offizieller Ersttagsbrief der Freien Wohlfahrtspflege” oraz poniżej: „Wohlfahrtsbriefmarken 1982/83” co oznacza: Oficjalny list pierwszego dnia wolnej opieki społecznej – Znaczki dobroczynne 1982/83.
„Róże dla opieki społecznej” to poetycki i symboliczny tytuł serii znaczków dobroczynnych, który niesie ze sobą kilka warstw znaczeniowych:
Znaczki przedstawiają różne gatunki róż – kwiatów kojarzonych z pięknem, troską, delikatnością i miłością.
Róża jako motyw graficzny przyciąga uwagę, ale też budzi emocje – jest uniwersalnym symbolem empatii i szlachetności.
Znaczki są częścią serii „Für die Wohlfahrtspflege” – czyli „Na rzecz opieki społecznej”.
Oznacza to, że część wartości znaczka (np. „50+20”) trafiała na cele charytatywne – pomoc osobom starszym, chorym, samotnym, dzieciom, osobom z niepełnosprawnościami.
Tytuł „Róże dla opieki społecznej” można rozumieć jako gest ofiarowania piękna i troski tym, którzy jej potrzebują.
To także przesłanie estetyczne i etyczne: że sztuka (w tym filatelia) może służyć dobru wspólnemu.
Róża staje się tu znakiem empatii, solidarności i nadziei – przekazywanym przez znaczek, kopertę, kolekcjonera.
W serii znaczków „Für die Wohlfahrtspflege” każda róża reprezentuje gest wsparcia – część wartości znaczka trafiała na cele społeczne, jak pomoc chorym, starszym czy dzieciom. To połączenie sztuki i solidarności, gdzie kwiat staje się znakiem nadziei, a znaczek – narzędziem dobra. Róża, przekazana przez kopertę, mówi: „Jesteś ważny, jesteś godny troski.”

W roku 1979, w Republice Południowej Afryki, artystka Hantie de Klerk stworzyła cztery róże — nie tylko jako botaniczne portrety, lecz jako znaki ratunku, pamięci i duchowego wzlotu. Każda z nich została uwieczniona na znaczku pocztowym, a następnie umieszczona na osobnej kartce.
Każda inna, każda nazwana, każda niosąca własne misterium. To róże, które noszą imiona ludzi i metafor, jakby artystka chciała powiedzieć, że człowiek i kwiat mogą stać się jednym przesłaniem nadziei.
Odmiany w cyklu to:
• ‘Gary Player’ — róża energii i zwycięstwa
• ‘Prof. Chris Barnard’ — róża serca i medycznego ratunku
• ‘Southern Sun’ — róża światła i południowego ciepła
• ‘Soaring Wings’ — róża wzlotu i duchowej wolności
Zamykająca kartka, zawierająca wszystkie cztery róże, jest jak antyfona końcowa. Wśród czterech róż Hantie de Klerk tylko jedna odmiana nosi imię realnej, historycznej postaci: ‘Prof. Chris Barnard’ — nazwanej na cześć słynnego kardiochirurga, który przeprowadził pierwszą udaną transplantację serca. Barnard nie jest tu celebrytą, lecz symbolem ratunku medycznego, cudu techniki i odwagi.
Pozostałe trzy róże mają nazwy metaforyczne lub komercyjne (Gary Player, Southern Sun, Soaring Wings), ale tylko Barnard niesie ciężar prawdziwego ludzkiego losu, prawdziwego ratunku, prawdziwego serca.
W świecie róż jest tradycją, że wybitnym osobom — artystom, naukowcom, humanistom — nadaje się imienne odmiany. W tym przypadku uhonorowano prof. Christiaana Barnarda, pioniera transplantacji serca.
Prof. Chris Barnard’ to pełna, oficjalna nazwa konkretnej odmiany róży, wyhodowanej i zarejestrowanej właśnie pod tym imieniem.
Nie jest to więc przypadkowe nazwisko ani dedykacja — to prawdziwa, botaniczna nazwa róży.
Wśród czterech róż Hantie de Klerk tylko jedna nosi imię człowieka, który naprawdę dotknął ludzkiego serca — dosłownie i symbolicznie. Odmiana ‘Prof. Chris Barnard’ staje się w tym cyklu „Różą Serca”: kwiatem ratunku, odwagi i cudu medycyny. Jej podwójny czerwony kielich przypomina o dwóch sercach — dawcy i biorcy — które w historii transplantologii połączyły się w jednym akcie nadziei. To róża, która nie tylko zdobi, lecz opowiada o życiu ocalonym, o granicy między śmiercią a powrotem, o człowieku, który odważył się przekroczyć to, co wydawało się niemożliwe.





Kartka, która nie tylko celebruje piękno róż, lecz także niesie przesłanie troski o młodzież, pamięć i sztukę botaniczną.
Ta kartka to kompozycja pięciu szwajcarskich znaczków z serii Pro Juventute 2002, zaprojektowanych przez Anne Marie Trechslin — wybitną ilustratorkę botaniczną. Każdy znaczek przedstawia inną odmianę róży, z niezwykłą precyzją i delikatnością. To nie tylko filatelia — to malarstwo duszy.
Znaczki: pięć różanych ilustracji, każdy z dopłatą na rzecz młodzieży (np. 90+35, 130+65), każdy znaczek wspiera młodzież — to róże dobroczynności, kwiaty opieki.
Układ pięciu znaczków przypomina wieniec, może nawet koronę — hołd dla młodości, dla przyszłości.
Pro Juventute to szwajcarska fundacja charytatywna założona w 1912 roku, której celem jest wspieranie dzieci, młodzieży i rodzin. To jedna z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych organizacji społecznych w Szwajcarii. Jej działalność obejmuje:
• pomoc psychologiczną i pedagogiczną
• wsparcie rodzin w kryzysie
• programy edukacyjne
• działania na rzecz zdrowia i bezpieczeństwa młodych
• infolinię i poradnictwo dla dzieci i rodziców
To właśnie Pro Juventute jako pierwsza w Europie stworzyła telefon zaufania dla dzieci, który stał się wzorem dla innych krajów.
Od 1912 roku fundacja wydaje znaczki dobroczynne — część ich wartości to dopłata przeznaczona na działalność charytatywną. W 2002 roku wybrano róże, bo są symbolem:
• troski
• delikatności
• wzrastania
• piękna, które trzeba pielęgnować
Tak jak młodość.
Choć dziś Pro Juventute kojarzy się głównie ze znaczkami dobroczynnymi, jej historia ma także wymiar niemal baśniowy. Fundacja powstała w 1947 roku, a już rok później rozpoczęła tradycję, która przez dziesięciolecia rozpalała wyobraźnię dzieci i kolekcjonerów: Poczta balonowa i sterowcowa (1948–2005).
Od 1948 roku Pro Juventute regularnie organizowała loty balonów i sterowców, które przewoziły specjalnie przygotowaną pocztę. Były to przesyłki wyjątkowe — nie tylko filatelistycznie, ale też emocjonalnie.
Każdy list, każdy stempel, każdy lot był jak symboliczny gest troski, unoszony ku niebu.
• Balony i sterowce startowały z różnych miejsc Szwajcarii.
• Poczta była stemplowana specjalnymi datownikami lotniczymi.
• Z czasem stało się to rytuałem łączącym filatelistów, dzieci i rodziny.
Posiadam dużą kolekcję walorów z lotów Pro Juventute np. na drugiej mojej stronie internetowej zbiór przesyłek Bożonarodzeniowych organizowanych przez Pro Juventute:
W sumie piękny kontekst — róże, młodość, dobroczynność i listy unoszone balonami.

Poniższą kopertę można potraktować jako europejską kartę uczucia. Tu róża nie jest odmianą, lecz gestem — jakby mówiła: „Myślę o Tobie”, „Jestem blisko”, „Nie zapominam”. Róże: nie jako odmiany botaniczne, lecz jako gest emocjonalny — pozdrowienie, serdeczność, pamięć.
Są róże, które nie potrzebują imienia, aby mówić. Wystarczy ich barwa, ich miękkość, ich obecność. Ta koperta — Rosengruß, pozdrowienie różą — jest jak oddech wysłany przez papier, jak cichy gest, który przekracza granice i języki.
Niemiecka Ersttagsbrief — koperta pierwszego dnia obiegu, wydana z okazji emisji znaczka „Grüße” (Pozdrowienia), który przedstawia dwie róże: jedną czerwoną, drugą różową. To nie tylko gest pocztowy, ale symboliczny telegram serdeczności, wysłany z Berlina w lutym 2003 roku.
Ta koperta nie mówi językiem botaniki, lecz językiem serca. Nie pyta o odmianę, lecz o obecność. Róże na znaczku — jedna czerwona, druga różowa — nie są nazwane, bo nie muszą być. Ich znaczenie nie tkwi w łacińskiej klasyfikacji, lecz w tym, co wyrażają: „Jestem z Tobą”, „Nie zapominam”, „Przesyłam ciepło”.
W świecie, w którym wiadomości bywają ciężkie, ta róża jest lekka jak modlitwa. Nie niesie informacji — niesie obecność. Nie tłumaczy — dotyka. Nie klasyfikuje — łączy.
Róże — kwiaty miłości, piękna i duchowego przebudzenia — są tu nie tylko ozdobą, lecz także emblematem Nowruz, który w kulturze perskiej oznacza triumf życia nad zimą, światła nad ciemnością. Jasnofioletowe tło może symbolizować duchową głębię i przejście ku nowemu cyklowi.
Nowruz to jedno z najstarszych świąt ludzkości, obchodzone od ponad 3000 lat. W Iranie ma wymiar nie tylko świecki, ale i duchowy — to czas oczyszczenia, pojednania i nadziei. Wydanie znaczka z motywem róż w tym kontekście to gest poetycki i narodowy zarazem.
Ten irański znaczek pocztowy z 1348 roku według kalendarza perskiego (czyli 1969 roku gregoriańskiego) został wydany z okazji Nowruz, perskiego Nowego Roku — święta odrodzenia, światła i nadziei.
Santa Grata trzymająca głowę męczennika świętego Aleksandra to obraz olejny na płótnie autorstwa Ponziano Loveriniego z Bergamo, zachowany w galerii obrazów Muzeów Watykańskich w Watykanie.
Historia męczeństwa mówi, że Aleksander, żołnierz legionu tebskiego, został zamęczony i ścięty 26 sierpnia 303 r. z rozkazu cesarza Maksymiana, w Bergamo, w miejscu zidentyfikowanym w pobliżu kolumny Crotacio, gdzie później zbudowano bazylikę Sant'Alessandro in Colonna, stając się później patronem miasta. Legenda głosi, że Grata, córka Lupo, longobardzkiego księcia Bergamo, schrystianizowana słowami młodzieńca, zebrała jego głowę, zawijając ją w prześcieradło, a z przelanej krwi urodziły się róże i różne pachnące kwiaty, a następnie umieściła bezgłowe ciało w swoim domu położonym w górnej części miasta, aby następnie zbudować kościół aleksandryjski.
W prawej dolnej części dzieła zachował się podpis artysty: "P. Loverini 1887". Santa Grata jest bohaterką obrazu. Centralnie na płótnie święta jest przedstawiona w akcie schodzenia po kamiennym stopniu, po którym umieszczone jest bezgłowe ciało świętego, całkowicie owinięte w duży ciemnoniebieski płaszcz obrysowany złotem, który również zasłania jej twarz, ale przez który prześwituje pełne miłości spojrzenie zwrócone ku niebu. Sukienka, którą widać na dole, jest jaśniejsza w kolorze niebieskim i zakrywa ją po kostki, tren spada na szare kamienne schody. Artysta przedstawia ją nam ze szlachetnym wyglądem w akcie wykonywania gestów kompozycyjnych, ale pełnych emocjonalnego patosu. W rękach trzyma poplamione krwią prześcieradło, na którym umieszczona jest dopiero co odcięta głowa św. Aleksandra, którego gęste włosy i rozczochraną brodę można rozpoznać w ruchu, który pragnie być pełen miłości i objęć, przedstawiając chrześcijańskie pobożności. W prawym dolnym rogu znajdują się postacie, świadkowie wydarzenia, natomiast po lewej stronie przedstawiona jest kolumna Crotaceusa, która wydaje się być zewnętrzną częścią świątyni. W rzeczywistości znaki są umieszczone w komorze zamkniętej łukiem. Pod ołowianym niebem widać strzeliste miasto Bergamo, a po prawej stronie chór aniołów towarzyszy męczeńskiemu wznoszeniu się do nieba przy akompaniamencie girland i kwiatów.

Medal „Memento Mori” – Róże jako kwiaty pamięci i przemiany. Średnica 4 cm.
Awers medalu przedstawia postać Śmierci – klasycznego Żniwiarza w czarnej szacie z kapturem, trzymającego kosę. Nad nim widnieje inskrypcja „MEMENTO MORI”, przypominająca o nieuchronności śmierci i potrzebie duchowej czujności. Jednak to, co wyróżnia ten medal w kontekście Twojego artykułu, to obecność czerwonych róż – rozkwitających wokół postaci Śmierci niczym żywe akcenty wśród płomieni i grobów.
Róże na awersie nie są jedynie dekoracją – pełnią funkcję symbolicznego kontrapunktu. W tradycji chrześcijańskiej i romantycznej ikonografii róża często oznacza miłość, duszę, cierpienie, ale też odkupienie i nadzieję. W zestawieniu z motywem śmierci, róże stają się znakiem przemiany: przypominają, że nawet w obliczu kresu istnieje możliwość duchowego odrodzenia. Ich intensywna czerwień może symbolizować krew życia, ale też miłość, która przekracza granice śmierci.
Rewers medalu ukazuje kruka wśród nagrobków, czaszki i nagiej gałęzi, w scenerii cmentarnej, w palecie brązu i czerni – obraz bardziej surowy, pozbawiony koloru, skontrastowany z awersową obecnością róż. To zestawienie sprawia, że róże stają się centralnym punktem emocjonalnym medalu – jedynym elementem, który niesie ze sobą ciepło, życie i duchową głębię.
To obraz ciszy, zmierzchu, przejścia — ale nie pustki. Kruk nie jest tu tylko ptakiem śmierci. W tradycji wielu kultur, od nordyckiej po judeochrześcijańską, kruk pełni rolę strażnika tajemnic, zwiastuna proroczego, a czasem posłańca między światami.
W zestawieniu z awersową obecnością róż, rewers staje się ciemnym lustrem — tam, gdzie róża mówi o miłości i przemianie, kruk mówi o czuwaniu i trwaniu. To duet: róża i kruk, życie i pamięć, miłość i straż.
Filateliści wrocławscy włączyli się do organizacji „Wrocławskiego Święta Kwiatów” poprzez organizację Wystawy Filatelistycznej „KWIATY ZWYCIĘZCOM”. Dedykowano ją tysiącom żołnierzy, weteranom walk i ruchu oporu, uczestnikom II wojny światowej w 40 rocznicę Zwycięstwa nad światowym faszyzmem.
Kwiatami żegnano odchodzących żołnierzy na front i jeszcze goręcej ich witano w lipcowe lato 1944 roku na odzyskanym skrawku Ojczystej Ziemi, jak również powracających w maju 1945 roku z frontu po odniesionym zwycięstwie.
Wystawa ta również dedykowana dla młodzieży, której obowiązkiem jest kontynuowanie tych pięknych bohaterskich tradycji swych matek i ojców, życząc jej wytrwałości w pomnażaniu dorobku poprzednich pokoleń.
„Róża” na rewersie medalu symbolizuje zarówno miłość, jak i męczeństwo, a także bohaterstwo w walce o wolność. Róża może być także symbolem pamięci o żołnierzach. Motyw róży może być używany jako znak odwagi i poświęcenia.
WYSTAWA FILATELISTYCZNA LIPIEC 1985 WROCŁAW KWIATY ZWYCIĘZCOM
Średnica: 44 mm
TUNEZJA 1997 rok. Minerały, Róża Pustyni
Róże piaskowe występują w dużych ilościach w okolicach słonego jeziora Chott el Djerid w południowo-zachodniej Tunezji, a także w sąsiednich regionach Algierii i Ghadames w Libii. Lokalni mieszkańcy wydobywają je i sprzedają jako pamiątki turystom, tworząc trwały dochód dla lokalnej ludności. Inne róże piaskowe można znaleźć w innych miejscach na Saharze, ale te wydobywane w okolicach Słonego Jeziora są szczególnie piękne ze względu na wysoki procent soli w ich składzie, dzięki czemu są bardziej krystaliczne i świetliste. Inne, które zawierają więcej piasku, mają rdzawy odcień, a więc mniej jaskrawy w świetle dziennym lub sztucznym. Róże piaskowe znajdują się również w okolicach Abqaiq w Arabii Saudyjskiej.
Róża pustynna to skomplikowana, przypominająca różę formacja krystalicznych skupisk gipsu lub barytu, która zawiera obfite ziarna piasku.
Róża pustynna powstaje na pustyniach, gdzie woda gruntowa w wyniku działania kapilarnego wydostaje się na powierzchnię i szybko odparowuje. Wody gruntowe muszą ponadto zawierać odpowiednie minerały (gips i / lub baryt), które pozostają w miejscu, w którym woda odparowuje.

Medal jako Róża Wiatrów Wiedzy i Pamięci.
Róża wiatrów od wieków wskazuje kierunki świata, ale w kontekście akademickim i duchowym może pełnić rolę znacznie głębszą — jako mapa wartości, dziedzin i pamięci. Nie jest już tylko narzędziem nawigacji, lecz symbolem orientacji w świecie idei, odpowiedzialności i historii. Doskonałym przykładem takiej symbolicznej róży jest medal jubileuszowy Akademii Morskiej w Gdyni, którego awers i rewers tworzą spójną narrację o łączności między morzem, nauką i człowiekiem.
Awers — Kotwica Pamięci.
Awers medalu ukazuje stylizowaną literę „M” — monumentalną, jakby zakorzenioną w historii, a jednocześnie otwartą ku przyszłości. Nad nią unosi się statek, symbol podróży przez czas i wiedzę, przypominający, że każda droga prowadzi przez żywioły. Fale pod statkiem to nie tylko morze, lecz metafora zmienności i wyzwań, które towarzyszą każdej misji edukacyjnej. Lata „1950–1975” oraz napis „XXXV LAT” wskazują na jubileusz 25-lecia instytucji, a obecność nazwisk „KORSKI” i „TOŁKIN” nadaje medalowi osobisty charakter — jak podpisy na mapie duchowej.
Rewers — Róża Wiatrów Akademicka.
Rewers medalu to artystyczna róża wiatrów, w której każdy kierunek to nie tylko geograficzna strona świata, ale dziedzina akademicka. To kompas wartości, który pokazuje, że prawdziwa róża wiatrów nie służy tylko do orientacji w przestrzeni, ale także w wiedzy, historii i etyce:
• N (Północ) — Prawo morskie: fundament regulacji i odpowiedzialności.
• NE (Północny Wschód) — Prognozowanie gospodarki morskiej: spojrzenie w przyszłość.
• E (Wschód) — Eksploatacja statków: serce praktyki morskiej.
• SE (Południowy Wschód) — Akademia Morska w Gdyni: centrum, z którego promieniuje wiedza.
• S (Południe) — Informatyka: nowoczesne narzędzie nawigacji w świecie danych.
• SW (Południowy Zachód) — Korozja morska, badania techniczno-doświadczalne: nauka jako tarcza ochronna.
• W (Zachód) — Porty, żegluga, remonty statków: infrastruktura i praktyka.
• NW (Północny Zachód) — Ekonomika transportu morskiego: logika i rachunek podróży.
Symbolika i Przesłanie.
Ten medal nie jest tylko pamiątką — jest duchowym kompasem. Pokazuje, że edukacja morska to nie tylko technika, ale także etyka, odpowiedzialność i wizja. Róża wiatrów na rewersie nie prowadzi do jednego celu — prowadzi do wielu dróg, które razem tworzą mapę ratunku, rozwoju i współpracy.
W epoce nadmiaru komunikatów, to właśnie takie ciche, empatyczne gesty wizualne — jak ten medal — stają się proroczymi telegramami od świata: od natury, od człowieka w potrzebie, od pamięci, która nie chce zgasnąć. To kompas, który nie tylko wskazuje kierunek, ale przypomina, że jesteśmy odpowiedzialni za to, dokąd zmierzamy.


Co prawda opis tematu dyskryminacji rasowej widnieje na stronie 11 niniejszego artykułu, ale bardzo ciekawa kompozycja tego tematu z różą, w tym artykule różanym znalazła miejsce.
IRAN 1986 – Róża. Znaczek Międzynarodowego Dnia Walki z Dyskryminacją Rasową. Projekt przedstawia różaną kulę ziemską (globus).
Róża użyta została jako metafora dla dążenia do równości i sprawiedliwości w kontekście walki z dyskryminacją rasową. Róża jest często wykorzystywana jako znak oporu i nadziei. W historii ruchów społecznych pojawiała się jako symbol walki z niesprawiedliwością – chociażby w poezji i sztuce.
Ten znaczek pocztowy z Austrii z 1974 roku, zatytułowany „Umweltschultz” (ochrona środowiska), przedstawia rękawicę zbrojną trzymającą różę.
Symbolika tego obrazu jest niezwykle wymowna – zbrojna rękawica reprezentuje siłę i ochronę, podczas gdy róża symbolizuje delikatność natury. Można to interpretować jako przesłanie o konieczności ochrony środowiska przy jednoczesnym zachowaniu równowagi między siłą a troską o przyrodę.

W różnych kulturach róża symbolizuje miłość, pasję, ale także tajemnicę i wiedzę. Możliwe, że w kontekście Roseville róża odnosi się do lokalnej historii, przemysłu lub wartości, które miasto chce promować.
Róża jest często używana jako symbol piękna, wzrostu i odrodzenia, co może odnosić się do rozwoju miasta i jego społeczności.
Róża w logo Roseville City pochodzi od nazwy miasta, a którą to nazwę uważa się, że pochodzi z kilku różnych źródeł. Jedna z historii sugeruje, że został nazwany na cześć Rose Mayberry, mieszkanki urodzonej w okolicy. Inna opowieść wskazuje na kelnerkę o imieniu Rose, która była przyczyną sporu między kolejarzami. Wreszcie, niektórzy twierdzą, że miasto zostało nazwane na cześć "Róży", pięknej dziewczyny obecnej na pikniku, na którym miasto próbowało wybrać nową nazwę. Niezależnie od konkretnego pochodzenia, róża stała się symbolicznym przedstawieniem tożsamości miasta.
Według Hilla, nazwa została wybrana ze względu na wiele dzikich róż, które rosły obficie w wąwozach w mieście i okolicach. To naturalne piękno mogło wpłynąć na wybór nazwy, podkreślając związek Roseville z przyrodą i lokalnym ekosystemem.
Logo składa się z nazwy miasta zapisanej w trzech linijkach tekstu, z których każda jest napisana inną czcionką. Słowo "ROSEVILLE" jest napisane dużymi, stylizowanymi niebieskimi wielkimi literami, przy czym litera "v" jest przedstawiona jako łodyga róży, z fioletową różą na górze listu. Może to podkreślać unikalną tożsamość miasta oraz jego aspiracje do rozwoju i innowacji.
Wymiary 85 mm, masa 221 g. Medal jednostronny, podklejony filcem.


Co prawda poniższy medal „Dzień Ojca” mógłby równie dobrze być umieszczony w rozdziale 10 Przykazań Bożych w artykule
Epopeja Millenium - Dziesięć Przykazań Bożych Czcij ojca swego i matkę swoją obok innych medali wydawanych na tą okoliczność, ale ze względu na piękny motyw róży na rewersie postanowiłem go tutaj umieścić.
Dzień dobry, mój Ojcze
Nikt nie ma życia na czas,
Wszyscy mają je w pięknie;
Życie to dar przypadku,
Lecz to skarb, co się ceni.
Wszystko, co życie zawiera,
Rozważamy w ciszy, sami;
Kilka miesięcy w Matce,
Zawsze Ojciec w nas zostaje!
To subtelny hołd — nie tylko dla ojca jako osoby, lecz dla jego obecności jako duchowego źródła, które trwa w nas niezależnie od czasu.
Rewers medalu to poezja w metalu. Wiersz, wyryty w miękkiej, kursywnej czcionce, mówi: „Nikt nie ma życia na czas, Wszyscy mają je w pięknie...” To przypomnienie, że życie nie jest mierzone w latach, lecz w obecności. Że ojciec nie kończy się w chwili śmierci — on trwa „zawsze w nas”, jak pisze poeta.
W lewym górnym rogu rewersu rozkwita róża — nie jako ozdoba, lecz jako symbol. Róża to pamięć, to miłość, która nie więdnie. Jej płatki są jak wersy wiersza, a wstążka, która ją oplata, przypomina o więzi, która nie potrzebuje słów. To róża, która nie została zerwana — lecz zakwitła w duszy dziecka.
W artykule „Róże — symbol miłości” czytamy o róży jako kwiecie, który od wieków wyraża to, czego nie sposób wypowiedzieć słowami: miłość, oddanie, pamięć. Medal „Dzień Ojca” staje się w tym kontekście nie tylko przedmiotem pamiątkowym, lecz różą wykutą w brązie — symbolicznym kwiatem, który nie więdnie.
Awers medalu ukazuje ojca i dziecko w uścisku — jakby róża z rewersu zakwitła w geście miłości. Dziecko dotyka twarzy ojca z czułością, która przypomina dotyk płatka. Ojciec przyjmuje ten gest z zamkniętymi oczami, jakby chłonął zapach wspomnienia. Twarze zbliżone, oczy zamknięte, dłonie splecione w geście czułości. To nie jest tylko fizyczne spotkanie — to duchowe złączenie, jakby dziecko dotykało źródła własnego istnienia. Ojciec, z rysami zmęczenia i łagodności, przyjmuje ten gest jak sakrament. Nad nimi unosi się napis „DIA DO PAI” — Dzień Ojca — lecz w tej scenie nie ma jednego dnia, jest wieczność.
W tym zestawieniu medal staje się różą dwustronną: z jednej strony obraz miłości, z drugiej jej słowo. To artefakt, który mówi: „Miłość ojca nie kończy się w chwili śmierci — ona trwa, jak róża, która zakwita w sercu.”
Ten medal to nie tylko hołd dla ojca — to dwustronna opowieść o obecności, która przekracza czas. To anielski telegram. Przesłanie od ojca, który mówi: „Jestem z tobą, nawet gdy mnie nie widzisz.” A dziecko odpowiada: „Noszę cię w sobie, nawet gdy milczę.”


Przed zakończeniem tematu o różach, gdzie już w końcówce artykułu zostały piękne widoki tych róż, chciałem skupić się na jednym z najważniejszych etapów, które dotyczy naszego życia, a w który to opisane poniżej róże doskonale uzupełniają ten temat, a mianowicie Sąd Ostateczny.
Każdy z nas przejdzie przez bramę śmierci. Nie ma człowieka, który by jej uniknął — niezależnie od wieku, siły, planów czy marzeń. Wystarczy pójść na cmentarz, spojrzeć na daty, na nazwiska, na ciszę, która otula każdy grób. To jest jedyna pewność naszego życia.
Ale śmierć nie jest końcem. Jest początkiem prawdy.
Po drugiej stronie czeka Sąd — nie jako straszak, lecz jako światło, które pokaże nam, kim naprawdę byliśmy. Nie kim chcieliśmy być, nie kim udawaliśmy, nie kim widzieli nas inni. Ale kim byliśmy w głębi serca.
To nie jest sąd gniewu. To jest sąd uczciwości.
Każdy człowiek stanie przed Panem Bogiem z tym, co zrobił, ale też z tym, czego żałował. Z tym, co zniszczył, ale też z tym, co próbował naprawić. Z tym, co było słabością, ale też z tym, co było pragnieniem dobra.
Dlatego nie trzeba bać się śmierci. Śmierć jest bramą, którą przejdziemy wszyscy. Trzeba raczej troszczyć się o to, by przejść przez nią z sercem, które nie boi się światła.
Każdy dzień jest szansą, by zrobić choć jeden krok ku dobru. Jedno przebaczenie. Jedno pojednanie. Jedno zatrzymanie się nad drugim człowiekiem. Jedna modlitwa, nawet szeptana. Jedna decyzja, by nie krzywdzić.
To wystarczy, by serce zaczęło iść w stronę światła.
Sąd Ostateczny nie będzie o tym, czy byliśmy idealni. Będzie o tym, czy chcieliśmy iść ku dobru. Czy pozwoliliśmy, by Pan Bóg nas podnosił. Czy nie zamknęliśmy się w sobie.
Dlatego żyj tak, byś mógł stanąć przed Panem Bogiem bez wstydu, ale z pokorą. Nie jako ktoś doskonały, lecz jako ktoś, kto próbował.
Bo w ostatecznym rozrachunku liczy się jedno: kierunek serca.
Każdy dzień to jedna decyzja, która prowadzi albo ku światłu, albo ku ciemności. I to właśnie te małe decyzje staną się naszą odpowiedzią przed Panem Bogiem.
Tą krótką powyższą refleksją chciałem przekazać, że nie będzie drugiego zstąpienia. Nie będzie kolejnego zejścia w ciemność. Miłość już tam była. Teraz czeka — nie w piekle, lecz w sercu człowieka.
Poniżej bardzo ciekawe artefakty: ikona Zstąpienia Pana Chrystusa i róże Małej Tereski z Lisieux, to to dwa gesty tej samej miłości. Pierwszy — dramatyczny, jedyny, niepowtarzalny. Drugi — cichy, codzienny, dostępny dla każdego.
Pan Chrystus zstąpił do piekieł. Nie z gniewem, lecz z miłością. Nie po to, by potępić, lecz by wyciągnąć tych, którzy czekali — Adama, Ewę, proroków, sprawiedliwych. To był jednorazowy gest ratunku, ostatni akt przed zmartwychwstaniem. Od tej chwili człowiek musi sam — przez wiarę, przez wybór, przez odpowiedź na Ewangelię — rozpoznać swoją nędzę i pozwolić się podnieść.
W ikonografii bizantyjskiej „Zstąpienie do piekieł” to nie dramat, lecz liturgia zwycięstwa — Pan Chrystus nie cierpi, lecz ratuje. To scena, która ukazuje granicę między potępieniem a zbawieniem, między ciemnością a światłem.
Fresk przedstawiony na awersie kartki to klasyczna scena Zstąpienia Pana Chrystusa do Otchłani, znana również jako Anastasis w tradycji bizantyjskiej. To nie tylko „Zmartwychwstanie” w sensie triumfu nad śmiercią, ale właśnie moment ratunku dusz uwięzionych w piekle, czyli w teologicznej „otchłani” — miejscu oczekiwania na zbawienie.
Pan Chrystus z krzyżem zwycięstwa — znak, że zstępuje jako triumfator.
• Adam i Ewa wyciągani z grobów — symbol całej ludzkości, której drzwi do zbawienia zostały otwarte.
• Złamane wrota piekieł pod stopami Pana Chrystusa — typowy motyw w scenie Anastasis.
• Obecność proroków i świętych — świadkowie ratunku, często przedstawiani z zwojami lub gestami modlitwy.
Miejsce: Göreme Açık Hava Müzesi, czyli Muzeum na Wolnym Powietrzu w Kapadocji, Turcja.
Historia ta jest przedstawiona w Ewangelii Nikodema w następujący sposób:
"Wszyscy zmarli są więźniami Szatana w ciemności w Hadesie. Nagle rozbłyska światło. Prorocy Starego Testamentu się radują. Jan Chrzciciel ukazuje się i ogłasza, że to światło pochodzi z wielkiego oświecenia, które ich zbawi, że Jezus przyjdzie do Hadesu i wybawi sprawiedliwych ludzi z szponów śmierci... Gdy słyszy o śmierci Jezusa, Szatan, król podziemi i śmierci, nakazuje Hadesowi przygotować się do zabrania Jezusa do tego królestwa umarłych... Szatan obawia się mocy Jezusa i zmienia zdanie: "Nie pozwolę mu tu być, przychodzi, by wskrzesić wszystkich zmarłych, nie zostanie nam ani jeden martwy." Podczas rozmowy słychać dźwięk przypominający grzmot. Otwórz drzwi, a Chwalebny Jezus wejdzie! Gdy szatan stawia opór, żelazne bramy i mosiężne pręty nagle zostają rozbite, a zmarli uwolnieni z łańcuchów i wskrzeszani. Zwycięski Jezus oddaje aniołom szatana, prosząc, by związali mu ręce, nogi, szyję i usta żelazami... Jezus trzyma Adama prawą ręką, podnosi go i mówi innym, by się odwrócili i poszli za nim. Później Jezus przekazuje wszystkich sprawiedliwych, których wskrzesił, archaniołowi Michałowi, aby zabrał ich do nieba."
Ewangelia Nikodema to apokryficzny tekst chrześcijański z IV–V wieku, znany także jako Acta Pilati („Akta Piłata”). Nie należy do kanonu Biblii, ale przez wieki miał ogromny wpływ na duchowość, liturgię i sztukę — zwłaszcza na Wschodzie.
Składa się z dwóch części:
1. Akta Piłata
Opisują proces Pana Jezusa, Jego śmierć i zmartwychwstanie — z perspektywy Piłata, żołnierzy i świadków.
2. Zstąpienie do Otchłani (Descensus ad Inferos)
To właśnie ta część stała się fundamentem ikonografii Anastasis — sceny, którą widzimy na kartce z Göreme.
To najbardziej szczegółowy opis tego, co Pan Jezus robi między śmiercią a zmartwychwstaniem. W kanonicznych Ewangeliach jest tylko jedno zdanie:
„Zstąpił do piekieł”.
Ewangelia Nikodema rozwija to w dramatyczną, mistyczną opowieść:
• Hades i Szatan rozmawiają jak dwaj tyrani, którzy czują, że tracą władzę.
• Światło Pana Chrystusa rozbłyska w królestwie ciemności.
• Bramy piekieł pękają jak szkło.
• Adam, Ewa, prorocy i sprawiedliwi zostają wyprowadzeni z grobów.
• Pan Jezus przekazuje ich Archaniołowi Michałowi, aby wprowadził ich do nieba.
Hades to przede wszystkim postać z mitologii greckiej: bóg świata podziemnego, brat Zeusa i Posejdona, władca krainy zmarłych.
Tutaj w Ewangelii Nikodema dzieje się coś innego.
Autor apokryfu używa imienia „Hades”, ale nie jako boga, tylko jako uosobienie królestwa śmierci.
To nie jest grecki bóg. To nie jest demon. To nie jest osoba z mitologii.
To symboliczna postać, która reprezentuje:
• ciemność,
• więzienie dusz,
• stan oddzielenia od Pana Boga.
W kulturze grecko-rzymskiej słowo „Hades” było powszechnie rozumiane jako:
• kraina zmarłych,
• miejsce ciemności,
• przeciwieństwo światła.
To działało jak metafora, którą każdy czytelnik natychmiast rozumiał.
Fresk z Göreme przedstawia nie mitologicznego Hadesa, lecz chrześcijańską Otchłań — miejsce, które Pan Jezus rozbija i z którego wyprowadza Adama, Ewę i sprawiedliwych.
I właśnie w tym miejscu, wiele wieków później, pojawia się Mała Tereska z Lisieux. Nie zstępuje do piekieł, nie rozbija bram, nie depcze ciemności. Jej misja jest inna: rzuca róże z nieba. Róże łaski, róże przebudzenia, róże, które mają obudzić serce, zanim będzie za późno. W jednej dłoni trzyma krzyż — znak, że ratunek zawsze kosztuje. W drugiej — naręcze róż, które są owocem tego krzyża. Obok niej anioł, jak świadek jej obietnicy, jak posłaniec, który pilnuje, by żadna łaska ani róża nie spadła na ziemię bez sensu.
Ale róże nie będą spadać bez końca. Czas łaski nie trwa wiecznie. Tereska nie rzuca róż w nieskończoność — rzuca je teraz, dla tych, którzy jeszcze mogą się obudzić. Jej „mała droga” jest drogą dziecięcej ufności, ale też drogą decyzji. Bo nawet dziecko musi wyciągnąć ręce.
Medal Tereski staje się więc ikoną ostatniego wezwania — nie dramatycznego, lecz czułego. Nie ognistego, lecz pachnącego różą. Ale równie poważnego.
Medal jest jak miniaturowa Ewangelia jej życia — krzyż, który nie rani, róże, które nie więdną, i anioł, który przypomina, że niebo naprawdę dotyka ziemi.
Wśród medali karmelitańskich ten niewielki wizerunek Małej Tereski z Lisieux jawi się jak miniaturowa opowieść o miłości, która nie zatrzymuje się na cierpieniu, lecz pozwala mu zakwitnąć.
Tereska z Lisieux potrafiła wycisnąć z Ewangelii samo sedno, jakby trzymała ją w dłoniach niczym różę i pozwalała, by wypłynęła z niej najczystsza woń. Zrozumiała, że w królestwie niebieskim największy nie jest ten, kto wspina się po kolejnych szczeblach doskonałości, lecz ten, kto umie zejść w dół — aż do miejsca, gdzie stoi dziecko. Dziecko, które niczego nie udaje, niczego. Dziecko, które po prostu ufa.
Tereska odkryła, że prawdziwa świętość nie polega na heroicznych czynach, lecz na uznaniu własnej nędzy i bezradności. Na przyjęciu prawdy, że sami z siebie nie potrafimy wznieść się ku Panu Bogu, tak jak niemowlę nie potrafi wspiąć się na ramiona matki. Ono tylko wyciąga ręce — a matka je podnosi. Tak samo dusza, która uzna swoją małość, pozwala Panu Bogu działać w sobie bez przeszkód.
To dlatego Tereska mówiła, że jej droga jest „mała”: nie dlatego, że jest łatwa, lecz dlatego, że wymaga odwagi, by przestać polegać na sobie. Wymaga zgody na to, by wszystko otrzymać — jak dziecko, które wszystkiego oczekuje od matki.
W tej prostocie kryje się rewolucja. W tej małości — wielkość. A w tej ufności — świętość, która nie wspina się po drabinie, lecz pozwala się unieść.
Medale tego typu były popularne wśród pielgrzymów, karmelitów oraz osób praktykujących modlitwę wewnętrzną. Często noszono je w kieszeni, przy różańcu lub w książeczce do nabożeństwa. Ślady zużycia sugerują, że medal ten nie był pamiątką odłożoną do szuflady, lecz towarzyszył komuś w codzienności — być może w chwilach lęku, choroby, podróży, albo po prostu w cichej modlitwie.
Niektóre medale lśnią świeżością, jakby dopiero zeszły z warsztatu — ich powierzchnia nieskazitelna, kontury wyraźne, a przesłanie gotowe do przekazania. Ale są też medale, które noszą ślady czasu: przetarcia, zadrapania, patynę milczenia. To nie są wady — to świadectwa drogi. Medal, który przeszedł historię, staje się nie tylko obiektem, lecz świadkiem. Może był trzymany w dłoni podczas modlitwy, może towarzyszył komuś w chwili próby, może był darem nadziei. Właśnie takim medalom warto poświęcić więcej uwagi — bo ich stan nie ukrywa piękna, lecz je odsłania.
Medal staje się więc ikoną wytrwałości — modlitwy, która trwa mimo zmęczenia, i wiary, która nie potrzebuje połysku, by być prawdziwa
Patyna i ślady dotyku nie odbierają mu piękna — przeciwnie, czynią go świadkiem czyjejś codziennej modlitwy.
Medale z Teresą z Lisieux rozpowszechniły się błyskawicznie po jej śmierci (1897) i publikacji Dziejów duszy. Noszono je jako znak:
• ufności w Boże miłosierdzie,
• pragnienia prostoty i pokory,
• prośby o „małe łaski” i codzienną pomoc.
Ale za nim pokażę te dwa elementy kolekcjonerskie, chcę przekazać, że w tradycji chrześcijańskiej istnieje wiele postaci, którym przypisuje się widzenia nieba, piekła lub czyśćca, często przekazane im przez Najświętszą Maryję Pannę albo Pana Jezusa. To wątki bardzo bogate symbolicznie.
Poniżej podaję najważniejsze postacie — te, które są najbardziej znane i najczęściej interpretowane.
Postacie, które miały widzenia nieba, piekła lub czyśćca
1. Św. Faustyna Kowalska
• Widzenia Pana Jezusa Miłosiernego
• Opisy nieba, piekła i czyśćca w Dzienniczku
• Jej wizje są jednymi z najbardziej uporządkowanych i teologicznie wpływowych
2. Dzieci z Fatimy (Łucja, Hiacynta, Franciszek)
• Widzenie piekła przekazane przez Matkę Bożą 13 lipca 1917
• Wizje nieba i dusz czyśćcowych
• Cała struktura objawień fatimskich opiera się na duchowym ratunku świata
3. Św. Katarzyna ze Sieny
• Mistyczne wizje nieba i piekła
• Dialogi z Panem Chrystusem o losie dusz
• Jej doświadczenia są bardziej teologiczne niż obrazowe
4. Św. Teresa z Ávili
• Wizje nieba i piekła jako doświadczenia mistyczne
• Opis piekła w Księdze życia jest jednym z najbardziej znanych w literaturze duchowej
5. Św. Jan Bosko
• Słynne „sny” o niebie i piekle
• Wizje młodych ludzi idących ku zgubie lub zbawieniu
• Bardzo obrazowe, pedagogiczne, pełne symboli
6. Św. Brygida Szwedzka
• Objawienia Pana Jezusa i Maryi
• Opisy stanów dusz po śmierci
• Jej wizje miały ogromny wpływ na duchowość średniowiecza
7. Św. Hildegarda z Bingen
• Wizje kosmiczne: niebo, piekło, porządek stworzenia
• Bardzo symboliczne, pełne światła i architektury duchowej
8. Św. Franciszek z Asyżu
• Nie tyle „widzenia piekła”, co wizje nieba i Pana Chrystusa
• Mistyczne doświadczenia światła, serafina, stygmatów
9. Św. Ojciec Pio
• Wizje dusz czyśćcowych
• Spotkania z Panem Jezusem i Maryją
• Doświadczenia duchowej walki
10. Św. Małgorzata Maria Alacoque
• Wizje Najświętszego Serca Pana Jezusa
• Obrazy nieba i dusz potrzebujących modlitwy.
Postacie, które miały szczególnie mocne wizje piekła
• Dzieci z Fatimy
• Św. Teresa z Ávili
• Św. Jan Bosko
• Św. Faustyna
• Św. Katarzyna ze Sieny
Postacie, które miały wizje nieba
• Św. Faustyna
• Św. Brygida
• Św. Hildegarda
• Św. Teresa z Ávili
• Św. Jan Bosko
• Dzieci z Fatimy
Ja muszę to wszystko przekazać i opisać, bo w przeciwnym wypadku miałbym jeden z najcięższych grzechów zaniedbania: wiedziałeś a nie przekazałeś, było ci to dane a nie opisałeś, a mogłeś uratować kilka osób, nawet jedną, to jest bardzo dużo.
1. Dlaczego drastyczne wizje działały na ludzi kiedyś?
Bo człowiek dawniej żył bliżej śmierci. Widział ją codziennie: w domach, na polach, w rodzinach. Wizje mistyków były jak mocne światło, które miało obudzić sumienie.
Ale ich celem nie było straszenie, tylko ratowanie. To jest klucz.
Drastyczność była narzędziem, nie treścią.
2. Dlaczego dziś trzeba mówić inaczej?
Bo współczesny człowiek:
• nie wierzy w strach,
• nie reaguje na grozę,
• ale reaguje na prawdę o własnej kruchości.
W czasach, gdy świat pulsuje światłem ekranów, a ludzie biegają szybciej niż ich własne myśli, wciąż powraca jedno stare pytanie: dlaczego nie słuchamy tego, co już zostało powiedziane?
Mówiono, że dawniej przemawiali Mojżesz i Prorocy. Dziś ich głosy rozbrzmiewają inaczej — w słowach papieża, w kazaniach kapłanów, w cichych radach sióstr zakonnych, w lekcjach katechetów, a czasem w zwykłych ludziach, którzy żyją prosto i uczciwie. Ale świat, zajęty własnym hałasem, rzadko się zatrzymuje, by ich usłyszeć.
W pewnym mieście, nie większym niż tysiące innych, żył człowiek, który twierdził, że uwierzyłby dopiero wtedy, gdyby wydarzyło się coś niezwykłego. „Gdyby ktoś powstał z martwych — mówił — wtedy bym zrozumiał, wtedy bym się zmienił”. Nie wiedział, że ta historia już kiedyś została opowiedziana. I że odpowiedź padła dawno temu.
Bo jeśli człowiek nie słucha mądrości, którą ma na wyciągnięcie ręki, to nawet cud nie poruszy jego serca.
I właśnie od tego zaczyna się ta opowieść.
A Pan Jezus odpowiada: Jeśli nie słuchasz tego, co już masz, to nawet cud cię nie poruszy.
Prorocy współczesności nie krzyczą. Mówią cicho, bo wiedzą, że prawda nie potrzebuje hałasu. Ich słowa nie są spektakularne, ale są jak sól — niewidoczna, a jednak nadająca smak światu. I choć nikt nie zapisuje ich imion na tablicach, to właśnie oni podtrzymują płomień, który mógłby zgasnąć.
A jednak, jak w dawnej przypowieści, wielu ludzi czeka na cud. Na znak z nieba. Na coś niezwykłego. Nie wiedzą, że cud już stoi obok nich — w człowieku, który mówi prawdę, choć to trudne; w kimś, kto kocha, choć to kosztuje; w kimś, kto nie odwraca wzroku.
Bo prorok to nie ten, kto przewiduje przyszłość. Prorok to ten, kto przypomina o tym, co zostało zapomniane.
I dlatego wciąż powraca echo tamtych słów: „Jeśli nie słuchają Mojżesza i Proroków…” Jeśli nie słuchają tych, którzy mówią dziś — to choćby cud wydarzył się na ich oczach, nie zobaczą go.
Mt 8,12 A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów».
To jedno z najbardziej wstrząsających zdań w Ewangelii — i jednocześnie jedno z najbardziej niezrozumianych, jeśli czytać je tylko jako groźbę. W rzeczywistości Pan Jezus wypowiada je z bólem, nie z triumfem. To nie jest wyrok, lecz diagnoza.
To paradoks. Pan Jezus nie mówi o poganach, grzesznikach, ludziach dalekich. Mówi o tych, którzy:
• mieli dostęp do światła,
• znali obietnice,
• słyszeli Słowo,
• byli „u siebie”.
A jednak nie rozpoznali.
To ostrzeżenie nie dla „świata”, lecz dla „domowników wiary”. Dla tych, którzy myślą, że są bezpieczni, bo „należą”.
Współcześnie to może być:
• ktoś, kto zna wszystkie formuły, ale nie zna miłosierdzia,
• ktoś, kto chodzi do kościoła, ale nie słucha Ewangelii,
• ktoś, kto ma religię w ustach, ale nie w sercu.
To nie potępienie — to lustro.
„Płacz i zgrzytanie zębów” — język ran, nie język gniewu.
To obraz wewnętrznego bólu, nie tortury.
Płacz — żal za zmarnowaną szansą. Zgrzytanie zębów — gniew na samego siebie, na własną ślepotę.
To echo słów:
„Miałem wszystko, a nie skorzystałem”.
To dramat człowieka, który dopiero w ciemności widzi, jak blisko było światło.
To jak wołanie:
„Nie śpijcie! Nie zakładajcie, że jesteście bezpieczni tylko dlatego, że jesteście blisko świątyni. Bądźcie blisko Pana Boga, nie tylko blisko religii”.
To słowa pełne troski, nie grozy.
Medal: średnica 6 cm



Kolekcja kartek pocztowych z motywem róż. Kolory róż mają również określoną symbolikę.



































































